Obóz Neu Dachs 1943-1945
Historia tutejszego obozu zaczyna się 15 czerwca 1943 roku, kiedy do Jaworzna przybył pierwszy transport 100 więźniów z KL Auschwitz.
30 czerwca formalnie zmieniono nazwę podobozu z Arbeitslager Jaworzno na Neu – Dachs. Powstał on z inicjatywy niemieckiej spółki energetycznej Energieversorgung Oberschlesien A.G (EVO), która prowadziła w Jaworznie budowę elektrowni Wilhelm (300 MW mocy), rozbudowę elektrowni Fryderyk – August (100 MW mocy) oraz inwestycje umożliwiające wzrost wydobycia w miejscowych kopalniach. Wobec tego zarząd spółki stanął przed problemem zapewnienia odpowiednich zasobów siły roboczej. Starania – podejmowane na przełomie 1942 i 1943 roku – nie przyniosły wystarczających rezultatów. EVO – w oparciu o doświadczenia IG Farben – podjęła współpracę z SS i zdecydowała się na zatrudnienie więźniów KL Auschwitz. EVO zobowiązało się do budowy obozu dla więźniów z prefabrykowanych baraków. Jeszcze wiosną 1943 roku EVO zwróciło się do KL Auschwitz z zamiarem zatrudnienia 2.000 więźniów do pracy w kopalniach i przy budowie elektrowni. W czerwcu spółka wnioskowała o przydział kolejnych 2.500 więźniów. Około 80% więźniów stanowili Żydzi z różnych krajów Europy (z Grecji, Polski, Jugosławii, Czechosłowacji, Węgier, Francji i Niemiec), liczną grupę więźniów stanowili Polacy. Największą liczebność obóz osiągnął na przełomie 1944 i 1945 roku, 17 stycznia 1945 roku stan podobozu wynosił 3.664 osób.
O warunkach w obozie Neu – Dachs świadczy raport obozowego ruchu oporu z grudnia 1944 roku: „śmiało można nazwać [Neu – Dachs – przyp. red.] obozem karnym (…). Mniej więcej co miesiąc wywożono z Jaworzna do Auschwitz około 200 ludzi, tzw. muzułmanów, których wina była ta, że z głodu byli tak słabi, że nie mogli pracować. Za to przestępstwo musieli iść do gazu (…). Gdy ktoś w Bunie coś przeskrobał, posyłano go karnie do Jaworzna”.
Na przełomie 1944 i 1945 roku zbliżający się front wschodni zmusił władze KL Auschwitz do wydania rozkazu likwidacji podobozu. Ostatni apel odbył się 17 stycznia 1945 roku 3200 więźniów ewakuowano pod strażą uzbrojonych żołnierzy SS. Kolumnę więźniów prowadzono przez Chorzów, Bytom, Gliwice, Blachownię Śląską, Koźle, do KL Gross – Rosen (Rogoźnica), skąd przetransportowano ich do KL Buchenwald. Na terenie obozu w Jaworznie, którego Niemcy nie zdążyli zniszczyć, pozostało jeszcze ponad 400 więźniów niezdolnych do marszu. 22 stycznia 1945 roku do Jaworzna i do obozu wkroczyły oddziały Armii Czerwonej. Niestety nie zakończyło to tragicznej historii tego miejsca.
Wcielenie Jaworzna do Rzeszy
We wrześniu 1939 roku, do czasu utworzenia niemieckiej administracji cywilnej na terenach okupowanych, obowiązywał tzw. zarząd wojskowy, sprawowany przez dowódców 10. i 14. Armii, zajmujących Górny Śląsk i część Małopolski. W pierwszych dniach tworzeniach niemieckiej administracji w dawnych powiatach województwa kieleckiego i krakowskiego, niemieckim urzędnikom towarzyszyła niepewność, wynikająca z braku precyzyjnych informacji, co do przebiegu granic Rzeszy na wschodzie. Oficjalna propaganda starała się podkreślić wyimaginowane historyczne związki tych powiatów z Niemcami, mimo iż miały one czysto polski charakter. Podkreślano znaczenie gospodarcze tych powiatów, ze względu na istniejący przemysł ciężki i potencjalny rezerwuar siły roboczej. W propagandowym opisie działalności niemieckiej administracji w Chrzanowie pokazywano powiat, jako obszar cywilizacyjnej zapaści, którą stworzyła polska gospodarka („obszar nędzy”). Pokazywano powiat chrzanowski, jako obszar olbrzymiego bezrobocia, głodu, nędzy, zagrożenia epidemiologicznego, który trzeba pokonywać bardzo skromnymi siłami kilku niemieckich urzędników i przy współpracy Polaków, których postawę oceniano, jako lojalną.
Przebieg granic rejencji katowickiej był przedmiotem sporu na różnych szczeblach hitlerowskiej administracji rządowej. Josef Wagner – nadprezydent rejencji katowickiej – był zainteresowany ograniczeniem wcielenia na wschodzie, obawiając się trudności w zrealizowaniu celów niemieckiej polityki narodowościowej, gdyż w momencie wcielenia powiatów byłego województwa kieleckiego i krakowskiego w prowincji śląskiej znalazłaby się duża liczba ludności polskiej i żydowskiej. Natomiast Heinrich Himmler i reprezentujący go wyższy dowódca SS i policji z Wrocławia Erich von dem Bach –Zelewski dążyli do wcielenia dużej części historycznej Małopolski, traktując ją, jako obszar prowadzenia wzorcowej kolonizacji. Himmler znalazł niespodziewanego sojusznika w Hermanie Göringu, który stojąc na czele zespołu opracowującego założenia Planu Czteroletniego, dał się przekonać swym doradcom gospodarczym, że przyłączenie Zagłębia Dąbrowskiego i Zagłębia Jaworznicko-Chrzanowskiego do Zagłębia Górnośląskiego umożliwi utworzenie drugiego – po Zagłębiu Ruhry – centrum przemysłu ciężkiego oraz ekspansję na tym obszarze koncernu państwowego Reichswerke Hermann Göring.
Problem wytyczenia tymczasowej granicy między katowickim i krakowskim zarządem cywilnym budził ciągłe kontrowersje. Po bezpośrednich rozmowach szefa katowickiego zarządu cywilnego – Fitznera i krakowskiego – Dilla ustalono, że tymczasowo „miejscowości Szczakowa, Jaworzno (…) aż do Byczyny znajdą się pod opieką katowickiego zarządu cywilnego, ponieważ elektrownia Jaworzno zabezpiecza potrzeby energetyczne pow. będzińskiego. Również ze względów gospodarczych chwilowo przejęto Trzebinię i Chrzanów”.
Okres zarządu wojskowego nad polskimi terenami okupowanymi formalnie ustał 25 października 1939 roku wraz z utworzeniem Generalnego Gubernatorstwa. 8 października 1939 roku ukazał się dekret Hitlera O podziale i zarządzie terenów wschodnich, wcielający Górny Śląsk do Rzeszy (z mocą urzędową od 26 października). Dotychczasową granicę celną przeniesiono z Mysłowic do Dulowej (tzw. Führerlinie), większość powiatu chrzanowskiego włączono do Rzeszy. Odstąpienie 1/4 – wyłącznie rolniczej – części powiatu Generalnemu Gubernatorstwu, pozwoliło nadać bardziej industrialny charakter tej części Zagłębia Jaworznicko-Chrzanowskiego, która znalazła się w rejencji katowickiej. Miało ono od tej pory być przedsionkiem dla niemieckich powiatów Górnego Śląska. Na mocy dekretu w 1941 roku Górny Śląsk stal się samodzielną, nową pruską prowincją, jedyną stworzoną w okresie istnienia Trzeciej Rzeszy. Prowincja górnośląska składała się z dwóch rejencji: opolskiej oraz katowickiej, która prawie w całości powstała na obszarze zaanektowanych polskich powiatów. Rejencja katowicka objęła ostatecznie obszar 8924 km2 i liczyła – według stanu z 1939 roku – około 2,9 mln mieszkańców. Powiaty wschodnie od historycznego Górnego Śląska oddzielała tzw. granica policyjna, ustanowiona 25 września 1939 roku, w przybliżeniu pokrywająca się z granicą niemiecko-austriacko-rosyjską sprzed 1914 roku. Do jej przekroczenia potrzebna była specjalna zielona przepustka. Do rejencji katowickiej przyłączono powiat chrzanowski, obejmujący 549,54 km2 oraz liczący w 1943 roku 118.100 mieszkańców.
Praca więźniów w hitlerowskich obozach koncentracyjnych
Hitlerowskie obozy koncentracyjne – w dwunastoletniej historii swojego funkcjonowania – uległy głębokim przemianom. Pierwotnie były narzędziem terroru oraz przemocy hitlerowskiej partii i państwa wobec przeciwników politycznych. Mimo surowego reżimu i przypadków zabójstw, do końca okresu międzywojennego nie stały narzędziem masowego mordu. W 1939 roku, obozy zostały przekształcone w jeden ze środków sprawowania władzy nad podbitymi krajami Europy. W stosunku do narodu polskiego, innych narodów środkowej i wschodniej Europy oraz ludności żydowskiej, obozy koncentracyjne pełniły rolę narzędzia terroru i systematycznej eksterminacji. Rok 1939 stanowi przełomową datę dla zagadnienia eksterminacji więźniów hitlerowskich obozów koncentracyjnych, natomiast dla problematyki zatrudnienia cezurę stanowią lata 1938 i 1942.
Praca jako narzędzie terroru w latach 1933-1937
W tym okresie, obozy koncentracyjne nie posiadały sprecyzowanych zadań w zakresie wykorzystywania siły roboczej więźniów. Praca w obozie miała charakter karny i stanowiła obowiązek więźnia. Była środkiem wychowania więźniów, czynnikiem kształtującym warunki egzystencji w obozie oraz narzędziem szykany lub kary. Więźniowie byli zatrudniani głównie przy rozbudowie i utrzymaniu obozu. Z braku racjonalnego zajęcia nakazywano więźniom wykonywać bezużyteczne prace: przewożenie ziemi z miejsca na miejsce, wykopywanie i zakopywanie dołów. Wprowadzenie na rynek siły roboczej, jaką stanowili więźniowie było wykluczone z powodu wielomilionowego bezrobocia, panującego w Niemczech. Pobyt w obozie miał złamać w więźniach wolę oporu przeciwko hitleryzmowi, a same obozy były miejscem izolacji i narzędziem zastraszenia społeczeństwa.
Eksploatacja siły roboczej więźniów w latach 1938-1941
Rok 1938 zapoczątkował okres przyspieszonego rozwoju systemu obozów koncentracyjnych, trwający niemal do końca II wojny światowej. Jednocześnie rok 1938 rozpoczął drugą, trwającą do 1941 roku, fazę polityki zatrudnienia. Praca więźniów zaczęła stanowić źródło dochodów rosnącego „państwa SS”. Przyczynił się do tego szereg czynników: wzrost stanu liczbowego więźniów, ambicje Himmlera – dążącego do uniezależnienia się SS od dotacji państwowych – wzrost zapotrzebowania na materiały budowlane oraz spadek podaży siły roboczej.
W wyniku porozumienia między Albertem Speerem – doradcą Hitlera do spraw architektury i urbanistyki oraz głównym wykonawcą ustawy o przebudowie miast niemieckich – a Himmlerem, utworzono Niemieckie Zakłady Gliny i Kamienia (DEST), które zaczęły masowo zatrudniać więźniów obozów koncentracyjnych w podległych mu kamieniołomach, klinkierniach i żwirowniach. Lokalizacja nowo powstałych obozów nie była już przypadkowa, lokowano je w pobliżu przyszłych miejsc pracy więźniów. W ten sposób powstały obozy: Mauthausen (1939), Flossenburg (1938) i Gross Rosen (1940).
W pierwszych latach wojny cele ekonomiczne pracy więźniów, w przeciwieństwie do celów politycznych, pozostały bez zmian. Wojna błyskawiczna nie wymagała przestawienia niemieckiej gospodarki na tory gospodarki wojennej, stąd praca w kamieniołomach była ciągle głównym zajęciem więźniów. Jednak przebieg wypadków na frontach zmusił Hitlera do zmiany prowadzenia polityki gospodarczej.
Zmiana roli pracy więźniów w latach 1942-1945
Załamanie się niemieckiej ofensywy pod Moskwą w końcu 1941 roku i przystąpienie do wojny Stanów Zjednoczonych uświadomiło Hitlerowi, że wojna potrwa jeszcze długo i będzie wymagała pełnej mobilizacji militarnej i gospodarczej. Na skutek zaciągu do wojska ogólna liczba zatrudnionych – w okresie od maja 1939 roku do maja 1942 roku – spadła z 39,4 mln do 35,5 mln osób. Przy Urzędzie Pełnomocnika Planu Czteroletniego utworzono Urząd Generalnego Pełnomocnika do Spraw Zatrudnienia – został nim Fritz Sauckel – którego głównym zadaniem było wykorzystanie rezerw siły roboczej na terenach krajów okupowanych i wykorzystanie ich do potrzeb niemieckiej gospodarki. Rozpoczęto na szeroką skalę wykorzystywać siłę roboczą jeńców wojennych.
Zmianie uległy także dotychczasowe zasady zatrudniania więźniów w obozach koncentracyjnych. Praca w kamieniołomach i żwirowniach zeszła na dalszy plan, priorytetem stało się zatrudnienie w przemyśle zbrojeniowym i związanych z nim gałęziach produkcji. W styczniu 1942 roku, Himmler zapowiedział skierowanie do obozów koncentracyjnych 150.000 Żydów, by wzmocnić ich potencjał siły roboczej. Obozy nie były odpowiednio przygotowane do nowej roli – brakowało pomieszczeń mieszkalnych i wystarczającej liczby miejsc pracy – a jednocześnie miały nadal być miejscem eksterminacji, wobec tego nastawiono je na krótkotrwałą eksploatację sił więźniów, których zastępowano następnymi. Lekarzom obozowym polecono „oczyścić” obozy z więźniów chorych i wyeksploatowanych – tzw. muzułmanów, których miano zastąpić nową siłą roboczą.
Napływ nowych więźniów nie był w stanie zrównoważyć ubytków, które w lecie 1942 roku osiągnęły 10%. Transporty więźniów z łapanek były niewystarczające, realizacja umowy o kierowaniu do obozów więźniów śledczych przeciągała się. Podjęto środki, które miały zmniejszyć śmiertelność w obozach, zezwolono na przesyłanie paczek żywnościowych, a lekarze obozowi mieli przykładać większą uwagę do dbania o stan zdrowia więźniów. Na przełomie 1942 i 1943 roku do obozów wysłano 12.000 więźniów „aspołecznych”, policja miała ująć i przekazać do KL Auschwitz 45.000 Żydów, ponadto postanowiono dokonać masowych łapanek wśród polskiej ludności, zamieszkałej w Generalnym Gubernatorstwie. Przy wzroście ogólnego stanu liczbowego więźniów, poziom śmiertelności spadł do 8%, w liczbach bezwzględnych utrzymywała się nadal tendencja wzrostu liczby zgonów. Dopiero zaprzestanie selekcji i zabijania chorych – za wyjątkiem umysłowo chorych i Żydów – spowodowało ograniczenie śmiertelności do 2,8%. Nadal kontynuowano akcję masowych aresztowań i deportacji do obozów ludzi przebywających w więzieniach. W Niemczech, w pierwszej połowie 1944 roku aresztowano 310.668 ludzi, czyli dwukrotnie więcej niż w drugiej połowie 1942 roku. Stan zatrudnienia więźniów w niemieckiej gospodarce, w drugiej połowie 1944 roku – w szczytowym okresie rozwoju obozów – wynosił około 400.000 – 500.000 osób. W stosunku do ogółu zatrudnionych (35,9 mln) było to niecałe 1,5%.
Mimo niewielkiego procentowego udziału siły roboczej więźniów w ogólnym bilansie zatrudnienia, była ona powszechnie wykorzystywana w niektórych gałęziach przemysłu, gdyż była tania i łatwo dostępna. W przypadku zatrudniania więźniów nie liczono się z czasem pracy, przepisami bezpieczeństwa i przywilejami socjalnymi, a wykorzystywano ich do wykonywania najcięższych prac.
Utworzenie obozu KL Auschwitz
W wyniku przeprowadzonych, w październiku i listopadzie 1939 roku, masowych aresztowań ludności polskiej, zamieszkującej Górny Śląsk i sąsiednie ziemie wcielone do III Rzeszy, przepełnieniu uległy areszty i więzienia, w większości miast rejencji katowickiej. Informowano o spowodowanych tym trudnościach w kontynuowaniu aresztowań. Lokalne władze administracyjne i policyjne apelowały o rozwiązanie sytuacji do władz policyjnych rejencji katowickiej oraz do sztabu wyższego dowódcy SS i policji Ericha von dem Bacha – Zelewskiego. Tam też pojawił się pomysł utworzenia na terenie rejencji katowickiej obozu, który odciążyłby miejscowe więzienia. W lutym 1940 roku, sztab wyższego dowódcy SS i policji wydał inspektorowi obozów koncentracyjnych polecenie przeprowadzenia inspekcji kilku więzień i obozów w różnych prowincjach Rzeszy pod kątem przydatności do adaptacji na obozy koncentracyjne.
Wśród nich znajdowały się: obóz przejściowy w Sosnowcu oraz byłe polskie koszary wojskowe – pełniące krótko rolę obozu dla polskich jeńców wojennych – w Oświęcimiu. Na terenie oświęcimskich koszar znajdowało się 14 murowanych budynków parterowych i 8 piętrowych oraz kilkadziesiąt drewnianych baraków, wybudowanych w czasie I wojny światowej dla pracowników sezonowych. Koszary w Oświęcimiu wybrano na miejsce założenia obozu ze względu na istniejące zabudowania pokoszarowe, dogodne połączenie kolejowe, położenie w widłach Soły i Wisły, ułatwiające odizolowanie obozu od świata zewnętrznego, jak również położenie w sąsiedztwie terenów niezabudowanych, umożliwiających w przyszłości rozbudowę obozu.
W związku z przygotowaniami hitlerowskich Niemiec do ofensywy na zachodzie, na kwiecień i maj 1940 roku zaplanowano na całych okupowanych ziemiach polskich – w tym w rejencji katowickiej – kolejną wielką akcję aresztowań inteligencji i osób uznanych przez okupanta za niepożądane. Część z nich miała być od razu zlikwidowana, a część umieszczona w obozach koncentracyjnych. Wobec nieuruchomienia obozu w Oświęcimiu, władze prowincji śląskiej samodzielnie zorganizowały obóz przejściowy w fabryce tekstylnej Schöna w Sosnowcu.
W kwietniu 1940 roku, kontynuowane były prace adaptacyjne, które umożliwiłyby uruchomienie, w Oświęcimiu obozu koncentracyjnego. Himmler polecił założyć niezwłocznie obóz mieszczący 10.000 osób i zasiedlić go więźniami. Komendantem obozu został mianowany Rudolf Höss, który na przełomie kwietnia i maja 1940 roku z kilkoma SS-manami udał się do Oświęcimia. 20 maja 1940 roku, z obozu Sachsenhausen dotarł pierwszy transport 30 niemieckich więźniów kryminalnych. Równocześnie sprowadzono dalszych 15 SS-manów do ich pilnowania. Niecały miesiąc później, 14 czerwca 1940 roku, przywieziono z Tarnowa pierwszy transport polskich więźniów politycznych, liczący 728 osób. Od tej chwili, obóz w Oświęcimiu rozpoczął swe funkcjonowanie, jako obóz koncentracyjny.
KL Auschwitz jako ośrodek zagłady Żydów
Od 1942 roku KL Auschwitz – pełniąc nadal funkcję obozu koncentracyjnego, czyli miejsca stopniowej zagłady więźniów, głównie Polaków – stał się jednym z kluczowych ogniw systemu totalnej zagłady europejskich Żydów. W Auschwitz zginęło około jednego miliona Żydów z ponad pięciu milionów ofiar systematycznej akcji uśmiercania ludności żydowskiej, prowadzonej w czasie drugiej wojny światowej.
U podstaw eksterminacji ludności żydowskiej leżał antysemityzm, który był jednym z podstawowych fundamentów ideologii nazistowskiej. Naziści uczynili Żydów źródłem wszelkiego zła i nieszczęść, które dotykały Niemców i innego narody. W warunkach wojny Hitler postanowił zrealizować plan fizycznej zagłady Żydów na terenie Niemiec i krajów okupowanych. W końcowym okresie przygotowań do agresji na Związek Radziecki, hitlerowcy doszli do przekonania, że podbój ZSRR stworzy polityczne i materialne możliwości realizacji biologicznej zagłady ludności żydowskiej. Masowe egzekucje Żydów – przeprowadzone latem 1941 roku przez grupy operacyjne (Einsatzgruppen) policji bezpieczeństwa (Sipo) i służby bezpieczeństwa (SD) – na terenie Związku Radzieckiego dały początek zakrojonej na wielką skalę akcji zagłady Żydów, znanej pod kryptonimem „ostateczne rozwiązanie kwestii żydowskiej” („Endlösung der Judenfrage”).
Sukcesy militarne na froncie wschodnim upewniły przywódców niemieckich, że opanowanie całej Europy jest tylko kwestią czasu, w związku z czym zdecydowano się na eksterminację Żydów w pozostałej części kontynentu europejskiego. 31 lipca 1941 roku, Hermann Göring wydał zastępcy szefa niemieckiej policji bezpieczeństwa i służby bezpieczeństwa – Reinhardowi Heydrichowi rozkaz przygotowania szczegółowego planu zagłady europejskich Żydów. Plan Heydricha – przedstawiony 20 stycznia 1942 roku na konferencji w Wannsee (miejscowość położona pod Berlinem) – zakładał ujęcie wszystkich europejskich Żydów, ich deportację do miejsc zagłady, zlokalizowanych na okupowanych terenach na wschodzie oraz ich fizyczną eksterminację. Kierownictwo akcji powierzono Adolfowi Eichmannowi, który stał na czele referatu żydowskiego w Głównym Urzędzie Bezpieczeństwa Rzeszy.
Dokładna data rozpoczęcia zagłady Żydów w KL Auschwitz nie jest znana. Pojedyncze transporty Żydów prawdopodobnie uśmiercano już późną jesienią 1941 roku, po pierwszych próbach zabijania cyklonem B, organizowanych na przełomie sierpnia i września. Część naukowców uważa – w oparciu o zeznania Hössa – że akcję rozpoczęto w styczniu 1942 roku. Najwcześniejszą, pewną datą przybycia transportu Żydów w ramach „Endlösung” jest 24 marca 1942 roku. Podobnie uśmiercono inne przybyłe w tym okresie transporty. Dopiero od końca marca 1942 roku – w związku z rosnącym zapotrzebowaniem na siłę roboczą więźniów – zaczęto niektóre transporty pozostawiać przy życiu i wciągać do ewidencji obozowej. Od lipca 1942 roku nowo przybyłe transporty poddawano wstępnej selekcji w wyniku, której część (około 20%) zdolnych do pracy pozostawiano przy życiu i rejestrowano jako więźniów, a pozostałych uśmiercano w komorach gazowych.
Struktura organizacyjna KL Auschwitz
Do utworzenia drugiego obozu doszło na terenie podoświęcimskiej wsi Brzezinka (Birkenau), położonej w odległości 3 km od obozu macierzystego. W kwietniu 1941 roku, wysiedlono mieszkańców wsi i przystąpiono do budowy obozu, który pierwotnie miał być przeznaczony dla jeńców wojennych, chociaż nigdy takiej roli nie pełnił. Od początku istnienia stanowił integralną część KL Auschwitz. Oprócz miejsca izolacji i stopniowego unicestwiania przeciwników hitleryzmu, pełnił kluczową rolę w planie eksterminacji ludności żydowskiej.
Rozwój terytorialny, wzrastająca liczba więźniów oraz znaczne oddalenie niektórych podobozów od obozu macierzystego zmusiły władze SS do przeprowadzenia w 1943 roku pierwszej reformy organizacyjnej KL Auschwitz. 22 listopada 1943 roku, nowy komendant obozu Artur Liebehenschel zarządził utworzenie – w ramach kompleksu KL Auschwitz – trzech formalnie niezależnych obozów: KL Auschwitz I (obóz macierzysty), KL Auschwitz II – Birkenau, KL Auschwitz III – Monowitz. Podział ten miał daleko idące konsekwencje dla struktury organizacyjnej administracji obozowej i oddziałów wartowniczych. W KL Auschwitz II i KL Auschwitz III powstały osobne komendantury, kierownictwa i wydziały zatrudnienia więźniów.
Do listopada 1943 roku KL Auschwitz rozrósł się do rozmiarów olbrzymiego kombinatu, w skład którego wchodził KL Auschwitz, KL Birkenau, obozy filialne przy zakładach rolno-hodowlanych w Babicach, Budach, Harmężach i Rajsku oraz przy zakładach przemysłowych w Monowicach, Jaworznie, Świętochłowicach, Łagiszy, Wesołej, Goleszowie, Libiążu, Sosnowcu i Brnie.
Władzę nad całością sprawował komendant obozu macierzystego poprzez podległych mu kierowników poszczególnych podobozów. Na wniosek szefa SS-WVHA Oswalda Pohla nastąpił podział KL Auschwitz na trzy obozy oraz zmiany na stanowiskach kierowniczych. 11 listopada 1943 roku, nowym komendantem obozu został Artur Liebehenschel, który wprowadził następujący podział obozu:
Konzentrationslager Auschwitz I – Stammlager (obóz macierzysty),
Konzentrationslager Auschwitz II – Birkenau (Brzezinka),
Konzentrationslager Auschwitz III – Aussenlager (podobozy).
KL Auschwitz I obejmował macierzysty obóz, w skład KL Auschwitz II wchodziły wszystkie obozy w Brzezince oraz podobozy przy gospodarstwach rolno-hodowlanych. Natomiast KL Auschwitz III podporządkowano podobozy w Monowicach, Jaworznie, Jawiszowicach, Świętochłowicach, Łagiszy, Wesołej, Goleszowie, Libiążu, Sosnowcu i Brnie.
Druga reorganizacja KL Auschwitz nastąpiła 25 listopada 1944 roku, tuż przed jego likwidacją. W jej wyniku obóz Birkenau ponownie wcielono, w ramy organizacyjne obozu macierzystego, natomiast z sieci podobozów podlegających KL Auschwitz III – Monowitz utworzono KL Monowitz.
Podobóz Neu Dachs w strukturze KL Auschwitz
Do 21 listopada 1943 roku jaworznicki podobóz podlegał komendanturze KL Auschwitz. Na skutek reorganizacji obozu, przeprowadzonej 22 listopada 1943 roku, podobóz podporządkowano komendanturze KL Auschwitz III w Monowicach. W kompetencji komendantury leżało m.in. dostarczanie więźniów lub ich przenoszenie oraz obsadzanie ważniejszych stanowisk służbowych w załodze SS.
Komendantura sprawowała nad podobozem ogólny nadzór, czego przejawem były osobiste wizytacje podobozu, dokonywane przez komendanta lub dowódcę załogi SS. Taka wizytacja odbyła się 22 listopada 1944 roku, kiedy komendant KL Auschwitz III SS-Haupsturmführer Schwarz i dowódca kompanii wartowniczych SS-Haupsturmführer Otto Brossmann przeprowadzili kontrolę podobozu Neu Dachs. Podobóz kontrolowali również lekarze z obozu macierzystego.
Zatrudnienie więźniów, rozliczenia za pracę ze spółką Energieversorgung Oberschlesien Aktiengesellschaft (EVO) oraz ważniejsze sprawy dyscyplinarne podlegały w dalszym ciągu odpowiednim oddziałom komendantury KL Auschwitz I: oddziałowi zatrudnienia (Arbeitseinsatz) oraz oddziałowi politycznemu (Politische Abteilung).
Żywność, odzież, lekarstwa do podobozu Neu Dachs dostarczał obóz macierzysty KL Auschwitz. Jedynie chleb dowożono z kopalni, z konsumu górniczego. Najpóźniej od 31 sierpnia 1943 roku czynna była w podobozie placówka cenzury (Postzensurstelle), do tego czasu listy i paczki do więźniów podobozu kierowane były do placówki pocztowej w KL Auschwitz, skąd do Jaworzna zabierali je SS-mani. Podobnie listy pisane przez więźniów zabierano do obozu macierzystego, gdzie poddawano je cenzurze i kierowano do adresata.
Przyczyny powstania podobozu Neu Dachs
Arbeitslager Jaworzno istniał od 15 czerwca 1943 roku do 17 stycznia 1945 roku. 30 czerwca 1943 roku, otrzymał oficjalną nazwę Neu Dachs. Był to jeden z 47 podobozów KL Auschwitz. Inicjatorem utworzenia obozu Neu Dachs była spółka (EVO) z siedzibą w Katowicach, założona przez Generalnego Inspektora Rzeszy do Spraw Wody i Energii Alberta Speera, w celu prowadzenia rozbudowy śląskich zakładów energetycznych, które miały dostarczać energii elektrycznej dla budowanych w pobliżu Wiednia zakładów zbrojeniowych. Spółka EVO była właścicielem elektrowni w Będzinie i Łagiszy, jaworznickich kopalń węgla kamiennego: „Dachsgrube”, „Rudolfgrube”, „Friedrich-Augustgrube” oraz będących wówczas w budowie kopalń „Richard” i „Leopold”.
Na zlecenia ministra Speera, spółka EVO rozpoczęła w Jaworznie budowę elektrociepłowni „Wilhelm” (o mocy 300.000 kW) i modernizację elektrociepłowni przy kopalni „Friedrich-August” (do mocy 100.000 kW). Oddanie do użytku całości inwestycji – objętych planem rozbudowy niemieckiego przemysłu zbrojeniowego – przewidziano na rok 1946. Ze względu na zwiększenie zapotrzebowania, na węgiel, przystąpiono do rozbudowy jaworznickich kopalń, które miał stanowić bazę surowcową dla budowanych elektrowni.
Realizacja powyższego planu wymagała zatrudnienia znacznej ilości siły roboczej. Postanowiono do tego wykorzystać więźniów KL Auschwitz. W piśmie do komendanta KL Auschwitz z 22 maja 1943 roku dyrekcja EVO zwróciła się z prośbą o dostarczenie, do 1 lipca 1943 roku, 2.000 więźniów, do pracy przy budowie elektrowni i rozbudowie kopalń. W tym samym piśmie EVO informowała, że w związku z tym przygotowuje 16 baraków mieszkalnych, 2 baraki mieszkalne (około 200 miejsc) dla nadzoru, barak szpitalny, dwa baraki – łaźnie, barak gospodarczy i 5 baraków – ustępów.
Więźniów przewidywano zatrudnić na następujących stanowiska roboczych: w kopalniach przy wydobyciu węgla i przy budowie elektrowni – po 700 osób, przy budowie torów kolejowych i przy robotach budowlanych w kopalniach – po 300 osób.
W porozumieniu z komendantem KL Auschwitz – 15 czerwca 1943 roku – przystąpiono do budowy podobozu Neu Dachs. Tego samego dnia KL Auschwitz przekazał do Jaworzna pierwszą, 100 osobową grupę więźniów. Podobóz zlokalizowano w pobliżu kopalni „Dachsgrube” w Jaworznie, przy skrzyżowaniu drogi łączącej Jaworzno z Katowicami z szosą do Wysokiego Brzegu.
Budowa podobozu Neu Dachs
W momencie przybycia do Jaworzna pierwszych więźniów z KL Auschwitz, na terenie podobozu znajdował się jeden drewniany barak mieszkalny (oznaczony następnie numerem 8) oraz kuchnia obozowa i barak dla załogi SS. Podobóz był otoczony ogrodzeniem z drutu kolczastego, zawieszonego na drewnianych słupach. W narożnikach znajdowały się 4 wieże wartownicze. Obiekty wybudowali więźniowie karni z obozu w Sosnowcu.
Dalszą rozbudowę podobozu prowadzono siłami więźniów oraz kilku robotników cywilnych. Docelowo podobóz miał pomieścić 5.000 więźniów. Zasadniczy etap rozbudowy zakończono w listopadzie 1943 roku. W tym czasie wybudowano 20 baraków mieszkalnych i gospodarczych. Łącznie z dobudowanymi później obiektami, na terenie obozu znajdowało się 14 baraków mieszkalnych, 3 baraki – ustępy, szpital, kuchnia, magazyn odzieży, odwszalnia, kotłownia, łaźnia i pralnia, warsztaty i magazyn produktów spożywczych.
Podobóz zajmował około 5,8 ha. Od zachodu i południa otoczony był lasem. W południowej części ogrodzenia znajdowała się brama wejściowa, przy której – według relacji więźnia Wiktora Pasikowskiego – znajdował się drogowskaz przedstawiający Żyda, księdza i inteligenta.
W czasie rozbudowy obozu zmieniono ogrodzenie. Drewniane słupy zastąpiono betonowymi, a druty podłączono do sieci wysokiego napięcia. Za ogrodzeniem wewnętrznym o wysokości 3,21 m ustawiono drugie, nieco niższe, wysokości 3 m. Nocą ogrodzenie było oświetlone. Od strony szosy Kraków – Katowice, na zewnątrz drutu kolczastego, wzniesiono mur wysokości 3 m, który uniemożliwiał obserwację terenu obozu niepowołanym osobom. W czterech narożnikach oraz pośrodku każdego boku ogrodzenia ustawiono 8 drewnianych wież wartowniczych (oznaczonych literami alfabetu od A do H). SS-mani pilnowali z nich więźniów nocą. Tworzyły one tzw. mały łańcuch straży (kleine Postenkette).
Rano, przed wyjściem więźniów do pracy, SS-mani zajmowali stanowiska na wieżach wartowniczych, tworzących tzw. duży łańcuch straży (grosse Postenkette). Duży łańcuch otaczał podobóz oraz teren przyobozowy, na którym znajdowały się niektóre stanowiska pracy więźniów.
Na zewnątrz podobozu, w pobliżu bramy, znajdowała się wartownia oraz garaże. Około 150 m na południe od podobozu, w obrębie dużego łańcucha straży, znajdowały się koszary SS, składające się z dwóch baraków mieszkalnych i baraku gospodarczego, w którym znajdowała się kuchnia.
Załoga podobozu
Komendantem podobozu (Lagerführer) był SS-Obersturmfürher Bruno Pfütze. Komendant podobozu pełnił również dowódcy (Kompanieführer) 4 i 5 kompanii wartowniczej. 4 kompania wyznaczona była do pilnowania więźniów podobozu Neu Dachs, a 5 więźniów podobozu Lagischa, Laurahütte, Eintrachthütte i Sosnowitz. Kancelaria 4 i 5 kompanii mieściła się w Jaworznie. Sprawy personalne załogi SS oraz dyżurów SS-manów przy nadzorowaniu więźniów podlegały SS-Oberscharführerowi Lorentzowi.
Stan załogi SS wynosił około 200 – 300 osób. Szeregowi SS-mani zajmowali dwa baraki mieszkalne położone w obrębie dużego łańcucha straży, natomiast oficerowie mieszkali w kwaterach na terenie Jaworzna. Załoga SS składała się w większości z Niemców pochodzących, z Chorwacji, Słowacji, Rumunii oraz z Ukraińców i volksdeutschów pochodzenia polskiego.
Komendant obozu
SS-Obersturmführer Bruno Pfütze, urodzony 9 lipca 1912 roku. W KL Auschwitz pełnił początkowo funkcję Rapportführera, a następnie kierownika podobozu Neu Dachs w Jaworznie. Na podstawie zarządzenie urzędu D w SS WVHA z 1 maja 1944 roku został mianowany, rozkazem specjalnym komendantury KL Auschwitz II z 22 maja 1944 roku, dowódcą 4 kompanii nadzorującej więźniów w podobozach Eintrachthütte w Świętochłowicach, Lagischa w Łagiszy, Laurahütte w Siemianowicach Śląskich i Sosnowitz II w Sosnowcu. Pfütze zmarł w Norwegii, w 1945 roku.
SS-mani z załogi podobozu Neu Dachs
SS-Sturmmann Gottfried Bittlingmayer, urodzony 22.08.1908 roku w Krczedin, powiat Zremsky Karlowcy, w Jugosławii. Od 1942 roku pełnił służbę w oddziałach SS, w KL Auschwitz. W maju 1943 roku, został przeniesiony do obozu Jawischowitz w Jawiszowicach, a następnie do podobozu Neu Dachs w Jaworznie, gdzie przebywał do sierpnia 1943 roku. Zmarł 6.07.1948 roku w Krakowie, w czasie prowadzonych przeciwko niemu dochodzeń.
SS-Schütze Phillip Dech, urodzony 9.11.1913 roku w Puttinzi, w Jugosławii. Pełnił służbę w oddziałach SS, w KL Auschwitz od 1942 roku. W 1943 roku, wraz z 5 kompanią został przewieziony do podobozu Neu Dachs w Jaworznie, gdzie przebywał do czasu likwidacji podobozu, w styczniu 1945 roku. 25.02.1948 roku, został skazany przez Sąd Okręgowy w Krakowie na 8 lat więzienia.
SS-Rottenführer Phillip Hohn, urodzony 29.03.1896 roku w Klein St. Nikolands, w Rumunii. Od sierpnia 1943 roku pełnił służbę w oddziałach SS w KL Auschwitz. Od września 1943 roku do stycznia 1945 roku pełnił służbę wartowniczą w podobozie, w Jaworznie. 14.04.1948 roku został skazany przez Sąd Okręgowy w Krakowie na 3 lata więzienia.
SS-mann Franz Hubert, urodzony 9.03.1909 roku w Deronje, w Jugosławii. Od listopada 1943 roku pełnił służbę w oddziałach SS. Do KL Auschwitz przybył 20.11.1943 roku. Początkowo przebywał w KL Auschwitz I, następnie w podobozie Golleschau w Goleszowie, Monowitz w Monowicach i Eintrachthütte w Świętochłowicach. Od wrześnie 1944 roku do stycznia 1945 roku w podobozie Neu Dachs. 17.08.1948 roku, został skazany przez Sąd Okręgowy w Krakowie na 4 lata więzienia.
SS-Rottenführer Martin Kaul, urodzony 24.09.1911 roku w Kronstadt, w Rumunii. Od maja 1943 roku członek SS. Początkowo pełnił służbę w KL Sachsenchausen, następnie w KL Mauthausen. Od września 1943 roku do lutego – marca 1944 roku służył w podobozie Neu Dachs, następnie w podobozie Fürstengrube, w Ławkach. 3.03.1948 roku, został skazany przez Sąd Okręgowy w Krakowie na 3 lata więzienia.
SS-Schütze Martin Linder, urodzony 16.10.1903 roku w Wumloch, w Rumunii. Od 4.12.1943 roku członek SS. Do KL Auschwitz przybył 10.01.1944 roku. Po krótkim pobycie w podobozie Neu Dachs został przeniesiony do podobozu Monowitz. 1.10.1944 roku, ponownie przeniesiony do Neu Dachs, gdzie przebywał do stycznia 1945 roku. 3.03.1948 roku, został skazany przez Sąd Okręgowy w Krakowie na 3 lata więzienia.
SS-Rottenführer Gustafas Ludżuwaitis (vel Gustav Ludshuwait), urodzony 2.02.1897 roku w Dewaići na Litwie. Od 1941 roku pełnił służbę w oddziałach SS w KL Auschwitz. Od 25.08.1943 roku przebywał w podobozie Neu Dachs w Jaworznie. W dniu 22.03.1948 roku został skazany przez Sąd Okręgowy w Krakowie na 3 lata więzienia.
SS-Unterscharführer Erich Malisch, urodzony 23.08.1910 roku w Świętochłowicach. Od 1941 roku pełnił służbę w KL Auschwitz. 9.04.1948 roku, został skazany przez Sąd Okręgowy w Krakowie na 6 lat więzienia.
SS-Strummann Mathias Ober, urodzony 14.01.1912 roku w Ruma, powiat India, w Jugosławii. Od października 1942 roku pełnił służbę w oddziałach SS w KL Auschwitz, początkowo w Brzezince, a następnie, w podobozie Lagischa, w Łagiszy. Od 6.08.1944 roku do stycznia 1945 roku pełnił służbę w podobozie Neu Dachs. W dniu 4.05.1948 roku został skazany przez Sąd Okręgowy w Krakowie na 4 lata więzienia.
SS-Sturmmann Anton Oder, urodzony 17.11.1915 roku w Ruma, powiat India, w Jugosławii. Od 1942 roku pełnił służbę w oddziałach SS. Przybył do KL Auschwitz 2.11.1942 roku. Od września 1943 roku do stycznia 1945 roku pełnił służbę w podobozie Neu Dachs. 27.01.1948 roku, został skazany przez Sąd Okręgowy w Krakowie na 5 lat więzienia.
SS-Rottenführer Paul Skoppek, urodzony 31.05.1889 roku w Rybniku. Od 1941 roku pełnił służbę w oddziałach SS. W KL Auschwitz przebywał od maja 1943 roku, skąd z końcem roku został przeniesiony do Neu Dachs. Początkowo był zatrudniony, jako szef kuchni SS, a następnie, jako zastępca kierownika kuchni więźniarskiej. Pod koniec istnienia obozu był strażnikiem przy głównej bramie obozowej. W dniu 25.04.1948 roku został skazany przez Sąd Okręgowy w Raciborzu ma 5 lat więzienia.
SS-Rottenführer Feliks Witowsky, urodzony 14.01.1919 roku w Kaczika, w Rumunii. Pełnił służbę w oddziale politycznym, w KL Auschwitz, gdzie brał udział, w egzekucjach pod Ścianą Śmierci.
SS-Untersturmführer Heinrich Olejak, według relacji byłego więźnia Wiktora Pasikowskiego, pochodził z Bielska i władał językiem polskim. W 1944 roku, pełnił funkcję Rapportführera, w podobozie Blechhammer, w Blachowni Śląskiej..
Więźniowie funkcyjni
Pomocnikami SS-manów w nadzorowaniu więźniów oraz wykonywaniu czynności administracyjnych był aparat funkcyjny, do którego zaliczali się: kapowie, vorarbeiterzy, blokowi, sztubowi, pisarze, itd. Ów swoisty samorząd więźniarski stanowił przedłużenie aparatu przemocy. Na jego czele stał starszy podobozu. Funkcję tę pełnił kryminalista Bruno Brodniewicz – oznaczony numerem 1, znany ze swych bestialskich czynów w KL Auschwitz, szczególnie okrutnie znęcał się nad więźniami pochodzenia żydowskiego. Z początkiem 1944 roku jego miejsce zajął Kurt Pennewitz i pełnił tę funkcję do grudnia tego roku, do czasu udanej ucieczki z obozu.
Funkcyjni rekrutowali się spośród więźniów różnej narodowości. Byli wśród nich Niemcy, Żydzi i Polacy. Większość z nich – chcąc za wszelką cenę utrzymać swoje uprzywilejowane stanowiska – pilnie wypełniała polecenia SS-manów. Do tej grupy funkcyjnych należy zaliczyć: blokowego bloku nr 12 – Vogela, kapów Bolka, Gustka i Margarynę i oberkapo Chmiela.
Zdarzali się także funkcyjni, którzy korzystali z możliwości pomocy pozostałym więźniom. Do nich zaliczał się Arbeitdienst zwany Teo, który – jak wspomina były więzień Aron Piernat – był bardzo dobrym człowiekiem, starał się pomagać więźniom, tak samo traktował Żydów i więźniów innych narodowości. Prawdopodobnie był oficerem Wojska Polskiego.
Poza nielicznymi wyjątkami SS-mani źle traktowali więźniów. Nawet za drobne uchybienia bili i maltretowali. Za palenie papierosa w czasie pracy, więzień Hejnowski został zbity i skopany przez Rapportführera Olejaka. Od śmierci pod butami oprawcy uchroniła go interwencja majstra-Niemca, który cenił go jako dobrego fachowca-elektryka. W czasie przesłuchania, w oddziale politycznym więźniowie byli torturowani. Kierownik tego oddziału Witowsky wieszał więźniów za wykręcone do tyłu ręce. Z kolei Blockführer Paul Kraus szczuł więźniów psami.
Liczba i narodowość więźniów
W dniu założenia podobozu jego stan wynosił około 100 więźniów. W porozumieniu z szefem urzędu zatrudnienie SS-WVHA Maurerem, komendantura KL Auschwitz wszczęła starania, w celu pozyskania kolejnych więźniów zdolnych do pracy, z zamiarem skierowania ich do podobozu Neu Dachs. Po więźniów udano się do KL Lublin (Majdanek), gdzie podczas dwudniowej selekcji za zdolnych do pracy w Neu Dachs i zakładach Buna Werke w Oświęcimiu uznano około 2.300 więźniów. Następnie Maurer zdecydował o przeniesieniu z Majdanka do KL Auschwitz dalszych 3.000 więźniów, z czego połowę można było zatrudnić w Jaworznie, a połowę w Bunie.
24 czerwca 1943 roku, dział zatrudnienia KL Auschwitz zwrócił się do dowódcy załogi z prośbą o dostarczenie do dyspozycji 4 strażników, celem oddelegowania ich do podobozu Neu Dachs, dokąd zamierzano przenieść dalszych 120 więźniów. 1 września 1943 roku, podjęto decyzję o skierowaniu do obozu w Jaworznie 606 więźniów Żydów. W późniejszym czasie stan podobozu uzupełniano więźniami przywożonymi w dalszym ciągu do KL Auschwitz.
Około 80% więźniów podobozu stanowili Żydzi z różnych krajów Europy (Grecji, Polski, Jugosławii, Węgier, Czechosłowacji, Francji i Niemiec). Stosunkowo liczną grupę stanowili Polacy. Do sierpnia 1943 roku stan podobozu wzrósł, do około 1.600 więźniów, w styczniu 1944 roku wynosił około 2.000 więźniów. W końcu lutego stan obozu obniżył się do 1.708 osób. Na skutek przeprowadzonej, 18 stycznia, selekcji, 3 lutego 247 więźniów podobozu Neu Dachs zgładzono w komorach gazowych KL Birkenau.
Latem 1944 roku, stan podobozu wzrósł do około 3.200 osób. We wrześniu 1944 roku, do Neu Dachs przybyła kilkusetosobowa grupa więźniów ze zlikwidowanego w tym czasie obozu Lagischa. 17 stycznia 1945 roku, stan podobozu osiągnął liczbę 3.664 osób.
Warunki życia w obozie
Warunki życia i pracy w podobozie niewiele różniły się od warunków panujących, w obozie, w Brzezince. Więźniowie mieszkali w drewnianych barakach, które wyposażeniem nie odbiegały od typowych bloków obozowych, jednak panowała w nich mniejsza ciasnota. Niedostateczne było zaopatrzenie w odzież i żywność, które trafiały do podobozu z centralnych magazynów obozu macierzystego.
Władze obozowe, które w imieniu III Rzeszy sprawowały nadzór nad więźniami i odpowiadały za wynajem siły roboczej, nie zapobiegały nadmiernej eksploatacji więźniów przez przedsiębiorstwa przemysłowe. Wynikało to z celów postawionych przed obozami koncentracyjnymi, które można ująć w słowach „zagłada przez pracę”. Władze SS starały się zabezpieczyć swe interesy finansowe, przerzucając na przedsiębiorstwa wydatki związane z zakwaterowaniem więźniów poza obozem macierzystym, jednocześnie pozostawiały im decyzję o sposobie wykorzystania siły roboczej więźniów. Władze obozu zawierały z przedsiębiorstwami umowy, które szczegółowo regulowały sprawy kosztów zakwaterowania, wyżywienia, odzieży oraz wynagrodzenia za pracę. Nie określały one jednak maksymalnego dziennego czasu pracy i zasad bezpieczeństwa.
Warunki higieniczno-sanitarne
Kolejną z przyczyn dużej śmiertelności więźniów były złe warunki higieniczno-sanitarne. W początkowym etapie funkcjonowania obozu, gdy nie ukończono jeszcze budowy łaźni, więźniowie kąpali się w pomieszczeniu, gdzie była betonowa posadzka, cztery ściany bez dachu oraz prowizoryczne natryski. Wodę trzeba było dowozić z kotłowni. W porze letniej więźniowie mogli się kąpać – zwłaszcza w niedzielę – w basenie przeciwpożarowym. Kąpiel odbywała się raz w miesiącu, w tym czasie przeprowadzano dezynfekcję pasiaków, odzież wkładano na pół godziny do kotła parowego.
Z uwagi na szerzącą się plagę pcheł i pluskiew przeprowadzano dezynsekcję baraków. Jednak pozbycie się szkodliwych owadów było niemożliwe ze względu na niedostatek środków higienicznych. Więźniowie raz w tygodniu otrzymywali 100 g mydła, które miało im wystarczyć do mycia się i prania bielizny. Szczególnie ciężko było utrzymać higienę osobistą więźniom pracującym w kopalniach, mieli oni otrzymywać dodatkowo 3 sztuki mydła marsylskiego i 250 g proszku do mycia. Jednakże te szczupłe przydziały były dodatkowo ograniczane, co prowadziło do wybuchów epidemii wśród więźniów, którzy m.in. masowo chorowali na świerzb.
Wyżywienie więźniów
Magazyny żywnościowe i kuchnie podlegały personelowi SS. SS-mani wywozili z magazynów co wartościowsze produkty i żywność (mięso, margarynę, cukier, kaszę, mąkę, kiełbasę), więc do sporządzania posiłków wydawano mniejszą ilość produktów, niż przewidywały normy. Posiłki wydawali więźniowie funkcyjni, którzy – dbając głównie o siebie i swoich kompanów – zmniejszali wydawane porcje i zabierali bardziej wartościowe produkty. Wobec tego, zamiast przewidzianych regulaminem około 1700 kalorii dla lżej pracujących i około 2100 kalorii dla ciężko pracujących, więźniowie otrzymywali na dobę około 1300 kalorii dla lżej pracujących i około 1700 kalorii dla ciężko pracujących.
Więźniowie otrzymywali posiłki – takie same, jak w KL Auschwitz – trzy razy dziennie. Rano wydawano więźniom pół litra czarnej kawy lub wywaru z ziół nazywanego herbatą, które nie były słodzone. Na obiad wydawano około 3/4 litra zupy z brukwi i ziemniaków z niewielką ilością kaszy. Na kolację wydawano więźniom około 300 g chleba oraz dodatek w postać 25 g kiełbasy, sera, margaryny lub marmolady, które niejednokrotnie były nieświeże i spleśniałe. Wydawany wieczorem chleb przeznaczony był także do spożycia nazajutrz rano, ale ze względu na panujący głód, większość więźniów spożywała od razu cały chleb.
Produkty spożywcze dowożono z obozu macierzystego, za wyjątkiem chleba, który wypiekano w piekarni konsumu górniczego przy kopalni „Rudolfgrube”. Piekarnia dostarczała do podobozu około 400 bochenków razowego chleba o wadze około 1,45 kg. Pracowało w niej 10 więźniów. U schyłku istnienia obozu więźniowie pracujący w kopalniach i przy budowie elektrowni – zaliczani do ciężko pracujących – otrzymywali w czasie pracy miskę bezmięsnej zupy, co miało zwiększyć ich wydajność. Temu samemu miały służyć bony premiowe oraz przydziały papierosów. Bony dla więźniów przydzielały przedsiębiorstwa, korzystające z ich pracy. One też pokrywały koszt bonów, wpłacając odpowiednie kwoty administracji KL Auschwitz.
Za otrzymane bony więźniowie mogli nabyć w obozowej kantynie papierosy, przybory do golenia, blankiety listów, buraki w occie i inne towary, które dla więźniów nie przedstawiały wartości, ponieważ przy panującym głodzie najcenniejsza była żywność. Wartość bonów wahała się do 1 do 4 marek. Przydział bonów miał stanowić dla więźniów zachętę do jeszcze wydajniejszej pracy. Wręczaniu bonów starano się nadać formę wyróżnienia, stąd dokonywali tego czasem kierownicy poszczególnych zakładów pracy. W sprawozdaniach do KL Auschwitz informowano, że premie otrzymywali wyłącznie więźniowie rzetelnie pracujący i legitymujący się stuprocentową frekwencją. W rzeczywistości przydział bonów odbywał się w sposób bardziej dowolny, nie zawsze więźniowie osiągający tę samą wydajność otrzymywali jednakowe premie.
Nieznaczna wysokość premii oraz brak możliwości nabycia za nie żywności sprawiały, że stanowiły one mizerną rekompensatę za zwiększenie wysiłku przy pracy. Zdawali sobie z tego sprawę więźniowie i kierownicy poszczególnych przedsiębiorstw, którzy nie byli zainteresowani ponoszeniem dodatkowych kosztów, związanych z finansowaniem bonów. Przykładowo w listopadzie 1943 roku kopalnie nie zamówiły dla więźniów żadnych bonów premiowych. Najbardziej zainteresowany w przyznawaniu premii był KL Auschwitz, który – poprzez kantynę obozową – pośredniczył w realizowaniu bonów i czerpał z tego korzyści.
Niekiedy przydzielano więźniom tzw. premie mięsne (Fleischprämie): 100 g kiełbasy i chleb, jednak były to sporadyczne inicjatywy poszczególnych przedsiębiorstw. Jedyną pomocą dla więźniów, uzupełniającą głodowe racje żywnościowe, były paczki żywnościowe od rodzin. Więźniowie żydowscy byli pozbawieni tej pomocy, ponieważ ich rodziny w większości były zamknięte w gettach, więzione w obozach lub zginęły. Więzień mógł otrzymać paczkę o wadze 1 kg jedynie raz w miesiącu, dopiero pod koniec funkcjonowania obozu zniesiono to ograniczenie. Szczególnie dotkliwy dla więźniów był zakaz przesyłania lekarstw. Więźniowie mogli otrzymywać od rodzin 20 marek miesięczne, zamienianych na bony do zrealizowania w obozowej kantynie.
Odzież
Sposób oznaczenia i odzież nie różniły się od używanych w macierzystym obozie KL Auschwitz. Więźniowie nosili pasiaki – latem drelichowe, zimą sukienne – płócienną bieliznę, czapki i drewniaki. Z czasem zaczęto im wydawać ubrania cywilne po pomordowanych w KL Auschwitz. Wówczas wycinano z tyłu marynarki kwadrat i w to miejsce wszywano kawałek pasiaka. Taki zabieg miał utrudnić ewentualną ucieczkę więźnia.
Odzież często była podarta. Większość więźniów nie posiadała bielizny, skarpetek ani rękawiczek. W tym ubiorze więźniowie musieli pracować w śniegu i przy dużym mrozie. Niektórym więźniom pracującym w kopalniach przydzielano skórzane lub gumowe buty oraz kombinezony z wymalowanym na plecach czerwonym pasem. Więźniom, pracującym w kopalniach na zawodnionych pokładach, nie zmieniano ani nie naprawiano dziurawych gumowców, nie dawano gumowych narzutek, które chroniły robotników cywilnych. Odzież nie zabezpieczała więźniów przed chłodem, wodą i obrażeniami. W porze zimowej rodzina mogła przesłać więźniowi sweter, ale korzystało z tego niewielu więźniów. Większość więźniów stanowili Żydzi, którzy nie mieli kontaktu z rodzinami.
Szpital obozowy
Na terenie podobozu Neu Dachs – w dużym, murowanym baraku, w kształcie podkowy – znajdował się szpital, który składał się z trzech oddziałów: wewnętrznego, chirurgicznego i tzw. durchfalowego (dla chorych na biegunkę – Durchfal). W szpitalu znajdował się gabinet dentystyczny, pokój blokowego i sale dla personelu. Chorymi zajmowali się więźniowie – lekarze i więźniowie – pielęgniarze. Lekarzami byli Żydzi czescy i niemieccy, natomiast dentystą był Żyd czeski. Mimo, że szpital był przeznaczony dla lekko chorych więźniów, śmiertelność była wysoka. Brakowało najpotrzebniejszych lekarstw, ich asortyment ograniczał się głównie do środków opatrunkowych, dezynfekcyjnych, aspiryny i węgla. Czasem ciężko chorych więźniów wywożono do szpitala obozowego w Monowicach.
System kar
W podobozie Neu Dachs stosowano system kar tożsamy ze stosowanym, w obozie KL Auschwitz. Więzień Juda Kalvo, który w zamian za dwa złote zęby otrzymał 5 kg chleba, został skazany na karę chłosty. Z kolei Haimowi Kalvo, który za jeden złoty ząb otrzymał 8 kg chleba, wymierzono karę 10 razów. Kolejną z kar stosowanych w obozie było zamykanie więźniów, w bunkrach do stania (Stehnzelle) na kilka, a nawet kilkanaście nocy. Bunkry znajdowały się w piwnicy kuchni. Były to 3 ciemne pomieszczenia o powierzchni 80 x 80 cm. W jednym bunkrze zamykano 3 osoby. Więzień Augustyn Pietruszka tak relacjonuje okoliczności ukarania pobytem w bunkrze:
„Zostałem zamknięty na 13 dni i nocy za przekazanie jednemu z więźniów, Julianowi Domagalikowi, paczki z lekarstwami i chlebem. Paczkę tę podała żona wyżej wymienionego. Udało się jej podejść pod kuźnię, w której pracowałem. Schwytany przez Oberkapo Chmiela, zbity do utraty przytomności, zostałem wtrącony do bunkra”.
Kolejną formą szykanowania więźniów były apele. Przed wyjściem do pracy więźniowie musieli nieraz przez dwie godziny stać na apelu, przy mrozie sięgającym – 20o C, a chorych kładziono na śniegu obok stojących kolumn. Dopiero po zakończeniu apelu pracownicy szpitala obozowego zanosili ich do bloków. Apele wieczorne przedłużano bez powodu do kilku godzin. Gdy z powodu ucieczki zabrakło któregoś z więźniów, zarządzano apel karny, trwający nawet kilkanaście godzin.
Selekcje więźniów
Ciężko chorzy więźniowie najczęściej padali ofiarą selekcji. Więźniów niezdolnych do pracy wywożono do KL Auschwitz II – Birkenau, gdzie byli mordowani w komorach gazowych. 18 stycznia 1944 roku, do transportu, do komór gazowych wyselekcjonowano 254 więźniów. Do 3 lutego 1944 roku 4 więźniów zmarło, kolejnych 3 więźniów skreślono z listy, a pozostałych 247 więźniów – Żydów (polskich, greckich, niemieckich, czeskich, holenderskich, chorwackich, belgijskich i francuskich) przewieziono do KL Auschwitz II i tam zabito w komorach gazowych.
O warunkach bytowych w podobozie Neu Dachs wiele mówi sprawozdanie obozowego ruchu oporu z 25 grudnia 1944 roku:
„Śmiało można [Neu Dachs – przyp. red.] nazwać obozem karnym. (…) Pfütze wiele setek więźniów zamordował swymi (…) zarządzeniami. Mniej więcej co miesiąc wywożono z Jaworzna do Auschwitz około 200 ludzi, tzw. „muzułmanów”, których wina była ta, że z głodu byli tak słabi, że nie mogli pracować. Za to przestępstwo musieli iść do gazu (…). Gdy ktoś w Bunie coś przeskrobał, posyłano go karnie do Jaworzna”.
W miejsce wyselekcjonowanych i zmarłych nie zawsze zdołano sprowadzić z KL Auschwitz odpowiednią ilość nowych więźniów. Prowadziło to do zakłóceń toku pracy poszczególnych zakładów. Nie były to sporadyczne przypadki, o czym świadczy pismo kierownictwa kopalń skierowane do komendanta Pfützego, w którym zwracano się prośbą o informowanie o miesięcznych ubytkach stanu więźniów, by można podjąć kroki zaradcze.
Przewidziana po pracy kąpiel dawała dozorowi kopalnianemu okazję do znęcania się nad więźniami. Górnik pracujący na kopalni „Kościuszko” wspomina, że dla więźniów przeznaczono kilka natrysków, na rozebranie się i umycie pozostawiano im kilka sekund. Więzień wskakiwał pod gorący natrysk i z krzykiem wyskakiwał z powrotem. Wtedy spuszczano na nich psy, które gryząc wpędzały więźniów pod natryski, gdzie poparzeni tracili przytomność.
Zapotrzebowanie na pracę więźniów
Po utworzeniu podobozu Neu Dachs w czerwcu 1943 roku większość więźniów pracowała przy jego rozbudowie. Montowano pozostałe baraki mieszkalne dla więźniów, budowano murowaną kuchnię, kotłownię, szpital obozowy, łaźnię i magazyn odzieżowy. Wykonano instalację wodociągową, doprowadzającą ciepłą wodę z kotłowni do kuchni i szpitala. Budowano ulice obozowe, kanalizację, nowe ogrodzenie, wieże wartownicze, mur wzdłuż ogrodzenie od strony szosy, warsztat krawiecki i szewski.
Jeszcze podczas pierwszego etapu rozbudowy obozu – trwającego do listopada 1943 roku – część więźniów skierowano do pracy poza teren podobozu. 18 czerwca 1943 roku, ogólny stan zatrudnienia więźniów wynosił 103 osoby, a 26 lipca 1943 roku pod ziemią pracowało już 130 osób. W najbliższych dniach planowano zatrudnić kolejnych 70 więźniów. Przez cały okres istnienia podobozu można zaobserwować stały wzrost zatrudnienia więźniów w niektórych przedsiębiorstwach.
Jesienią 1943 roku, w kopalniach pod ziemią zatrudniano 504 osoby, natomiast na powierzchni – przy budowie bocznicy kolejowej dla kopalni „Dachsgrube” – pracowało od 15 do 20 osób. Więźniowie przepracowali łącznie we wrześniu 1943 roku – 14.118 dniówek, w październiku – 13.889 dniówek, w listopadzie – 14.802 dniówki. Brak źródeł uniemożliwia ustalenie stanu zatrudnienia więźniów przy budowie elektrowni. Szacunkowy stan zatrudnienia więźniów poza kopalniami, w końcu 1943 roku, osiągnął liczbę około 1.500 osób.
W 1944 roku, zatrudnienie więźniów podobozu Neu Dachs wzrosło. Do listopada 1944 roku same tylko kopalnie zgłosiły zapotrzebowania na przydział kolejnych 723 więźniów. Na podstawie wniosków o przydział więźniów kierownik podobozu lub kierownik działu zatrudnienia zwracał się do KL Auschwitz z żądaniem przekazania odpowiedniej ilości więźniów. W razie potrzeby zatrudnienia większej ilości więźniów, administracja kopalń zwracała się wprost do komendantury KL Auschwitz lub urzędu zatrudnienia DII w SS-WVHA. Przykładowo w lipcu administracja kopalń zwróciła się z prośbą do urzędu DII o dostarczenie kolejnych 500 więźniów do pracy, w kopalni „Friedrich-Augustgrube”, co miało przyczynić się do zwiększenie wydobycia węgla o około 12.000 ton miesięcznie.
Pod koniec 1944 roku, w jaworznickich kopalniach łącznie było zatrudnionych około 2.000 więźniów: „Rudolfgrube” – 700 więźniów, „Dachsgrube” – 700 więźniów, „Friedrich-Augustgrube” – 700 więźniów. Więźniowie stanowili około 60% załogi kopalń.
Warunki pracy więźniów
Więźniowie zatrudnieni na terenie kopalń i przy budowie elektrowni pracowali na trzy zmiany, również w niedzielę i święta, tak jak robotnicy cywilni. Tylko jedna niedziela w miesiącu była wolna od pracy. Czas pracy początkowo wynosił 8 godzin i 45 minut, następnie wydłużono go do 9 godzin. Więźniów prowadzono do pracy w kolumnach marszowych pod eskortą uzbrojonych SS-manów z psami. Po pierwszych ucieczkach więźniów przykuwano do żelaznych prętów zamykanych na kłódkę. Zimą więźniowie odmrażali sobie ręce, gdy musieli gołymi rękami trzymać żelazne pręty. Często dla skrócenia czasu przemarszu byli pędzeni do pracy biegiem. Więźniów pracujących w kopalni „Friedrich-Augustgrube” dowożono na miejsce wagonami towarowymi.
Po dziewięciogodzinnym dniu pracy w kopalniach i elektrowni, więźniowie pracowali kolejne dwie godziny na terenie obozu, przy jego rozbudowie i pracach porządkowych. Często przydzielona im praca była zupełnie bezproduktywna, a jej celem było dalsze gnębienie więźniów.
Szykanowanie więźniów w czasie pracy
Po włożeniu odzieży roboczej więźniowie zjeżdżali pod ziemię. Przed zjazdem SS-mani zabawiali się w ten sposób, że rzucali w górę papierosy i polecali więźniom je chwytać. Gdy więźniowie wypełniali to polecenie, puszczano na nich psy. Zjazd pod ziemię odbywał się bez zachowania jakichkolwiek zasad bezpieczeństwa, aby go przyspieszyć SS-mani wpychali 30 więźniów do jednej windy przeznaczonej do przewozu 6 osób. Antoni Kucharz, pracownik kopalni „Rudolfgrube”, tak opisuje zjazdy więźniów:
„Więźniowie zjeżdżali pod ziemię osobnym szybem, tzw. wodnym, jednoklatkowym. Na skutek zarządzenia kopalni, dla którego trudno znaleźć jakiekolwiek techniczne uzasadnienie, nie zjeżdżali oni, tak jak górnicy na poziom 165, gdzie prowadzone były roboty, lecz niżej, na poziom inwestycyjny 177. Dopiero stamtąd musieli wracać na poziom 165 trzema drabinami, pokonując wysokość 12 m. Jedna zmiana schodziła tymi drabinami, a druga wychodziła. Popędzani z dołu i z góry przez dozór niemiecki (…) ludzie strącali się z drabin. Wszystko to odbywało się w ciemnościach, gdyż lampy polecono zgasić ze względu na niebezpieczeństwo pożaru. Rozlegały się stamtąd krzyki i płacze”.
Po zjeździe pod ziemię więźniów dzielono na grupy, które przydzielano do pomocy pracownikom cywilnym. Więźniowie pracowali na tych samych stanowiskach, co robotnicy cywilni: w przodku, przy ładowaniu węgla na wózki, dowożeniu wózków, transporcie drewna, przy przekopywaniu nowych chodników i głębieniu szybów. Praca odbywała się w bardzo ciężkich warunkach, często w wodzie, bez odzieży ochronnej, gumowych butów, narzutek i hełmów. Więźniowie nie posiadali odpowiedniego przygotowania i wystarczającej siły fizycznej do pracy w kopalni. Wychudzeni, głodni i chorzy nie mogli ustać o własnych siłach, przewracali się przy potknięciu o najmniejszą przeszkodę, ze zmęczenia zasypali opierając się o łopatę. Więźniowie zatrudnieni przy budowie bocznicy kolejowej kopalni „Dachsgrube” we czterech musieli przenosić 12 metrowe szyny. Tych, którzy nie byli w stanie udźwignąć tak wielkiego ciężaru, kapowie zabijali drągami.
W czasie pracy więźniowie podlegali sztygarom, majstrom, robotnikom cywilnym oraz kapom. Dozór składał się przeważnie z Niemców, którzy byli wrogo nastawieni do więźniów. Z błahego powodu katowali ich do nieprzytomności, wielu zamordowali. Większość sztygarów należała do SA. Na partyjnych zebraniach otrzymywali odpowiednie instrukcje, a następnie pod ziemią polowali na upatrzone ofiary, które mordowali w bestialski sposób na oczach górników i innych więźniów. Według relacji Kazimierza Borowca przez sztygarów, uzbrojonych w kilofy, został zamordowany 25-letni Rosjanin Iwan Staszko.
Nad więźniami znęcano się nawet wbrew zarządzeniu kierownika podobozu Pfützego, który w styczniu 1944 roku powiadomił dyrekcję kopalń o zakazie bicia więźniów przez pracowników kopalń, bez względu na zajmowane przez nich stanowisko. Zarządzenie dyktowane względami natury ekonomicznej nie zawierało żadnych sankcji, dlatego nie było w praktyce przestrzegane. Dodatkowo nieprzestrzeganie zasad bezpieczeństwa pracy prowadziło do częstych wypadków, również śmiertelnych. Ofiarami padali głównie więźniowie nieobeznani z pracą w kopalni.
Zyski z pracy więźniów
Znaczne zyski z pracy więźniów czerpała komendantura KL Auschwitz. Za przepracowaną przez więźnia dniówkę, w 1943 roku, spółka EVO płaciła komendanturze KL Auschwitz 3 Reichsmarki (RM). Za pracę tylko na terenie jaworznickich kopalń, od września do listopada 1943 roku, oświęcimski obóz otrzymał 121.077 RM.
Z początkiem 1944 roku w rozliczeniach za pracę więźniów wprowadzono podział na dniówki więźniów – robotników wykwalifikowanych, za które obowiązywała wyższa stawka – 4 RM oraz robotników niewykwalifikowanych (przyuczonych), za które obowiązywała stawka na dotychczasowym poziomie – 3 RM.
Przedsiębiorstwa płaciły komendanturze KL Auschwitz również za pracę więźniów w komandach wewnętrznych (w kuchni, magazynie odzieżowym, oddziale zatrudnienia, oddziale politycznym, szpitalu obozowym i izbie pisarskiej) i personelu blokowego. Wartość opłat, dzielona między poszczególne przedsiębiorstwa, wynosiła 3 – 5% ogólnej sumy płaconej za pracę więźniów.
W czerwcu 1944 roku, komendantura KL Auschwitz ponownie zróżnicowała i podwyższyła stawki. Za dniówkę pracy więźniów młodocianych płacono – 2,25 RM, robotników wykwalifikowanych – 4,5 RM, robotników niewykwalifikowanych – 3,5 RM. Poniższa tabela przedstawia ilość dniówek przepracowanych przez więźniów w jaworznickich kopalniach oraz wysokość kwot wypłaconych z tytułu pracy więźniów.
| NAZWA KOPALNI | DATA | ILOŚĆ DNIÓWEK | WARTOŚĆ W RM |
|---|---|---|---|
| Dachsgrube | VIII 1943 | 5.064 | 14.698 |
| Dachsgrube | X 1943 | 6.552 | 19.656 |
| Dachsgrube | XI 1943 | 7.529 | 22.725 |
| Rudolfgrube | IX 1944 | 10.492 | 37.435 |
| Friedrich-Augustgrube | IX 1944 | 12.751 | 44.446 |
Według szacunkowych obliczeń komendantura KL Auschwitz otrzymała za pracę więźniów podobozu Neu Dachs około 5.000.000 RM. Przy dziennym koszcie utrzymania więźnia – wynoszącym około 30 fenigów – dawało to około 4.600.000 RM czystego zysku.
Duże zyski z pracy więźniów czerpały zatrudniające ich przedsiębiorstwa, gdyż stawki płacone robotnikom cywilnym były znacznie wyższe od płaconych za pracę więźniów. Robotnik niewykwalifikowany otrzymywał za dniówkę 3,6 – 5,5 RM, natomiast wynagrodzenie robotnika wykwalifikowanego dochodziło do 10 RM.
Formy oporu
Świadomość, iż bezwzględne podporządkowanie się obozowemu rygorowi doprowadzi do powolnego wyniszczenia, skłaniała więźniów do podejmowania różnych form oporu, mimo grożących za to kar. Opór więźniów przejawiał się w ucieczkach z podobozu, zdobywaniu dodatkowej żywności, lekarstw, odzieży, przekazywaniu informacji i korespondencji, regulowaniu stosunków z więźniami funkcyjnymi oraz eliminowaniu kapusiów.
Jedną z form działalności ruchu oporu była tzw. „organizacja”, czyli wykradanie z magazynów odzieży, bielizny, koców, itd. Przedmioty te wymieniano za żywność z pracownikami cywilnymi w czasie pracy. Więźniom – których poddawano rewizjom przed rozpoczęciem pracy i po jej zakończeniu – oraz robotnikom groziły surowe konsekwencje. Górnik z kopalni „Rudolfgrube” – Głowacz za dostarczenie więźniom chleba został aresztowany i wywieziony do KL Auschwitz, gdzie zginął po kilku tygodniach. Natomiast więzień, u którego znaleziono chleb został zakatowany na śmierć.
Tajna Rada Wojskowa w KL Auschwitz brała pod uwagę podobóz Neu Dachs w planach zbrojnego oswobodzenia więźniów przy współpracy oddziałów partyzanckich. Jednocześnie ruch oporu z obozu oświęcimskiego – za pośrednictwem przyobozowych organizacji podziemnych – starał się nawiązać kontakt z więźniami jaworznickiego podobozu, aby doprowadzić do utworzenia podobnej organizacji w Jaworznie. Oddział AL im. Jarosława Dąbrowskiego usiłował nawiązywać kontakt z więźniami pracującymi na kopalni „Rudolfgrube”, dla rozeznania nucili „Międzynarodówkę”, jeżeli więzień również ją zanucił, oznaczało, że jest swój.
Pomoc Więźniom
Mimo surowych restrykcji ze strony okupanta polska ludność cywilna pomagała więźniom podobozu: dostarczano żywność i odzież, przenoszono grypsy, pomagano w ucieczkach, a nawet aranżowano spotkania z rodzinami więźniów.
Żywność przerzucano więźniom przez ogrodzenie obozu. W trakcie przemarszu do pracy dzieci rzucały więźniom surowe ziemniaki – jak wspomina Adam Budak, górnik z kopalni „Dachsgrube” – które ci natychmiast zjadali. Musieli pochwycić je w powietrzu, gdyż podniesienie czegokolwiek z ziemi narażało ich na bicie przez SS-manów. Szczególnie duży wkład w pomoc dla więźniów mieli górnicy jaworznickich kopalń, którzy dzielili się z więźniami swoimi śniadaniami i odstępowali im dodatki dla ciężko pracujących. Jan Broniowski, pracownik kopalni „Rudolfgrube”, wspomina:
„Górnicy jak mogli, tak pomagali więźniom – dzielili się swoimi śniadaniami. Wielu więźniom górnicy uratowali życie pracując za nich, pozwalając w tym czasie więźniom wypoczywać. Oczywiście o innej i szerszej pomocy nie mogło być mowy, gdyż było to surowo zabronione. Pomoc dla więźniów była wielkim ryzykiem – wywożono nawet za to do Oświęcimia. Ale mimo to była ona olbrzymia”.
Szczególnie szerokiej pomocy więźniom udzielała Bronisława Pasikowska (z d. Langer):
„Pierwszy kontakt z więźniami podobozu Jaworzno nawiązałam już w lecie 1943 roku. (…) Przewoziłam też korespondencję więźnia Włodzisława Śmigielskiego (…) do matki. Dwa razy zaaranżowałam spotkanie W. Śmigielskiego z matką, która przyjechała do Jaworzna. Spotkanie odbyło się w naszym domu. Dom nasz znajdował się nie daleko od kopalni. W pobliżu pracowali więźniowie, wśród nich i W. Śmigielski, zbierający trawę dla królików. Pilnował ich SS-man nazywany „dziadkiem”, z uwagi na podeszły wiek. On właśnie zezwolił na spotkanie W. Śmigielskiego z matką.
Przewoziłam również grypsy więźniów wyjmowane ze skrytki przy Kattowizerstrasse. Ulica ta łączyła kopalnię z podobozem. Skrytka mieściła się w przydrożnym betonowym słupku. Był to otwór wydrążony w ziemi, przykrywany darnią. Więźniowie przemierzając drogę z podobozu do kopalni umieszczali w skrzynce grypsy. Po przejściu więźniów wyjmowałam korespondencję. Zgodnie z podanym adresem zawoziłam grypsy do rodzin.
Udzielałam także pomocy żywnościowej. Podrzucałam więźniom paczuszki z żywnością, gdzie istniała ku temu możliwość. Niekiedy za wódkę SS-mani zezwalali mi na przekazanie więźniom pożywienia. W tym względzie bardzo pomocną dla mnie była znajomość języka niemieckiego”.
Kazimierz Kowalik, były pracownik jaworznickich kopalń, wnosił żywność i lekarstwa do obozu pod okiem SS-manów:
„Na prośbę mojego kierownika, dyrektor kopalni wezwał komendanta obozu SS-mana Pfütze, z którym po wielkich tłumaczeniach uzgodnił, że w drodze wyjątku nie będę rewidowany na bramie obozu. W związku z tym, z początku ostrożnie, a potem śmielej przenosiłem więźniom lekarstwa, żywność i korespondencję. Lekarstwa otrzymywałem od kolegi harcerza, lekarza przedwojennego wojewódzkiego w Katowicach. Żywność otrzymywałem od moich pracowników, którzy wykonywali prywatnie instalacje domów, materiałami otrzymanymi ode mnie z materiałów przeznaczonych dla instalowania obozu. Również prowadziłem nadzór urządzeń elektrycznych Konsumu, gdzie w suterynach znajdowały się warsztaty masarskie, chłodnia i piekarnia. (…) W czasie mojej kontroli maszyn rzeźniczych koledzy – wiedząc, że wędlina idzie dla więźniów – otrzymywałem od nich nieraz kilka kilogramów. To samo robiłem w piekarni. Zaś będąc w chłodni, kierownik za butelkę wódki dawał mi słoninę i tłuszcze. Te zanosiłem do obozu.
Kiedy więźniowie dowiedzieli się, że nie jestem rewidowany na bramie obozu, wnosiłem i wynosiłem korespondencję, często ze zdjęciami rodzin. Również organizowałem spotkania żon z więźniami w moim magazynie na kopalni. Uzgadniałem z Arbeitdinstem więźnia po materiały elektryczne, w magazynie czekała żona, gdzie spędzali nieraz kilka godzin”.
Ucieczki z obozu
Podejmowano próby ucieczek z terenu obozu, jak i miejsca pracy. Łącznie ustalono 14 przypadków ucieczek. 29 listopada 1944 roku, kolejką wąskotorową z podobozu uciekło dwóch więźniów: Wiktor Pasikowski i Włodzisław Śmigielski. Ucieczka zakończyła się sukcesem dzięki pomocy ludności cywilnej, z narażeniem życia ukrywano więźniów, a następnie przewieziono ich w bezpieczne miejsce.
W czasie przerwy obiadowej więźniowie wyjechali parowozem kolejki wąskotorowej z podobozu do piaskowni, która znajdowała się w odległości 500 m od niego. Byli ubrani w cywilne ubrania z naszytymi czerwonymi pasami, które odpruli zaraz po opuszczeniu podobozu. Przez zagajnik dotarli do domu Langerów przy ul. Szczakowskiej, skąd Sabina Langer odprowadziła ich do miasta, do mieszkania Jana Paczosy. Paczosa umieścił zbiegów w piwnicy swojego domu, do którego prowadziło z pokoju zamaskowane wejście. Trzy dni po ucieczce więźniów aresztowano siostry Bronisławę i Sabinę Langer, ponieważ władze obozowe dowiedziały się, że utrzymywały kontakt z jednym z uciekinierów. W obawie, że aresztowane, w toku przesłuchania mogą zdradzić, gdzie ukrywają się więźniowie, Paczosa postanowił przenieść ich ze swojego domu do swojego kolegi Guji. Wyprowadził Śmigielskiego i Pasikowskiego z domu o zmroku. Po drodze spotkali dwóch SS-manów, którzy pełnili służbę w obozie. Szczęśliwie udało im się ich minąć, doszli bez przeszkód do domu Guji, który jednak nie mógł przyjąć uciekinierów. Paczosa zaprowadził ich do sąsiedniego domu, w którym mieszkał Wojtowicz, będący – podobnie jak Paczosa – członkiem podziemnej organizacji Socjalistyczne Bataliony Szturmowe Gwardii Ludowej. Więźniowie znaleźli schronienie u Wojtowicza, a następnie zostali przewiezieni pociągiem do Dulowej, skąd przeszli do Generalnego Gubernatorstwa.
7 września 1943 roku, z podobozu uciekło 2 więźniów – Żydów: Icek Rozenblatt i Charles Zussman. Rozenblatt został schwytany 9 września i osadzony w bunkrze bloku nr 11. 21 września, został wybrany podczas selekcji bunkra i rozstrzelany pod Ścianą Śmierci. 15 kwietnia 1944 roku, uciekł z podobozu Rosjanin Aleksander Demidow, a dwa tygodnie później – 1 maja 1944 roku – Stefan Njemzow.
Wiele ucieczek kończyło się niepowodzeniem, 5 więźniów – konwojowanych podczas powrotu z pracy w kopalni „Friedrich-Augustgrube” przez SS-manów – rzuciło się jednocześnie do ucieczki w rejonie ulicy Mostowej, wszyscy zostało zastrzeleni. Ciała przewieziono do obozu i ułożono przy bramie wejściowej, aby odstraszyć pozostałych więźniów od ucieczek.
Tragicznie zakończyła się – planowana przez około 30 więźniów – ucieczka drążonym do tego celu podkopem. Podkop prowadził spod jednego z baraków do pobliskiego lasu. Więźniowie drążyli podkop w chwilach wolnych od pracy, wykopaną ziemię rozrzucano pod barakiem. Prowadzone prace zauważył jeden z kapów i doniósł o wszystkim SS-manom. W wyniku denuncjacji aresztowano kilkudziesięciu więźniów. Część z nich skierowano do karnej kompanii w Brzezince, a część poddano śledztwu, w obozie macierzystym, umieszczając ich w podziemiach bloku 11. Według zapisów z księgi bunkra 19 – spośród 27 więźniów – zostało skazanych na śmierć. Byli to: Franz Kurka, Marian Pająk, Edward Dulka, Johann Janeczek, Franz Reperowski, Julian Bąk, Stefan Stawiarski, Stanisław Brylewski, Arnold Altof, Franz Hostusa, Mirosław Kubalek, Rudolf Rossypalek, Franz Bilek, Johann Dawid, Jarosław Matousek, Jarosław Starec, Marian Binkowski, Johann Pieron i Johann Sokolnicki. 7 więźniów wcielono do karnej kompanii, byli to: Franz Slosarczyk, Ottokar Ruzicka, Heinrich Fonfara, Władysław Slońka, Franz Fok, Wenzel Hajer i Wladislaus Vidlak. Zwolniony z bunkra Dawid Tremski prawdopodobnie ponownie został skierowany do podobozu.
Ewakuacja obozu i marsz śmierci
W związku z pogarszającą się sytuacją Niemiec na froncie wschodnim z końcem listopada 1944 roku przystąpiono do ewakuacji części więźniów. Przewieziono ich do obozu Birkenau, a następnie skierowano, do KL Mauthausen i KL Gusen, gdzie zostali zatrudnieni w zakładach zbrojeniowych Steyer-Werke. W nocy z 15 na 16 stycznia 1945 roku, Armia Czerwona zbombardowała obóz. Zniszczeniu uległa kuchnia oraz magazyn żywności. Przystąpiono do ostatecznej ewakuacji.
Wszystkich więźniów zdolnych do marszu – w ilości około 3.200 osób – wyprowadzono z obozu 17 stycznia 1945 roku pod eskortą SS-manów. Przez Chorzów, Bytom, Gliwice, Blachownię Śląską i Koźle kierowano się do KL Gross – Rosen (Rogoźnica). Więźniowie mogli zabrać ze sobą rzeczy osobiste (bieliznę, koce), ponadto z magazynów wydano im po 1 kg konserw i bochenku chleba. W pośpiechu wielu więźniów nie zdołało zabrać ze sobą żadnego pożywienia. Więźniów pędzono w pośpiechu bocznymi drogami, omijając większe miasta. Na dwóch wozach ciągniętych przez więźniów wieziono akta podobozu i dobytek SS-manów. Głęboki śnieg utrudniał wozom poruszanie się, więc akta spalono. W trakcie marszu nastąpiła zmiana eskorty, nowi strażnicy odnosili się jeszcze bezwzględniej do więźniów. Tych, którzy nie mogli wytrzymać tempa marszu, rozstrzeliwano w przydrożnych rowach. Po przejściu kolumny ewakuacyjnej, na drodze z Jaworzna do Mysłowic mieszkańcy okolicznych wsi widzieli leżące zwłoki więźniów w pasiakach. Aron Piernat, były więzień obozu tak opisuje te wydarzenia:
„W czasie drugiej nocy marszu (…) zatrzymano nas na terenie gospodarstwa, gdzie stał duży barak. Tu nocowaliśmy. Nie dostaliśmy żadnej żywności. O godzinie drugiej w nocy SS-mani zarządzili zbiórkę i zapowiedzieli, że ci, którzy nie mogą iść, powinni zostać, bo zostaną przetransportowani furmankami. Jeszcze zanim odeszliśmy, już zaczęto kopać dół, a potem pozostał oddział SS i z dala słyszeliśmy strzały. Prawdopodobnie wykończono tych wszystkich, którzy uwierzyli, że ich podwiozą furmankami”.
O tym wydarzeniu wspomina również były więzień Zbigniew Tokarski, który stwierdza, że zastrzelono wówczas 200 – 300 więźniów. Po trzech dniach, 20 stycznia 1945 roku, kolumna ewakuacyjna dotarła do podobozu Blechhammer (Blachownia Śląska), gdzie zatrzymano więźniów na odpoczynek. W czasie alarmu lotniczego, w dniu 20 stycznia 1945 roku, więźniowie – wykorzystując fakt, że SS-mani opuścili wieże wartownicze – wybili otwór w betonowym murze obok krematorium, przez który około 40 osób zbiegło do pobliskiego lasu. Część więźniów padła od kul SS. 21 stycznia, wyprowadzono więźniów w kierunku obozu Gross-Rosen, a stamtąd wywieziono ich pociągiem do obozu w Buchenwaldzie.
19 stycznia 1945 roku, do Jaworzna wkroczyły oddziały Armii Czerwonej, uwalniając około 400 więźniów, którzy ukryli się w obozie lub, których pozostawiono, gdyż byli niezdolni do marszu.

